Kim jestem, kiedy system pisze mój profil?
O tożsamości w czasach algorytmów: jak system utowarawia to, kim jesteś, jak kryzys wymusza redefinicję — i gdzie naprawdę zaczyna się sprawczość.
Tożsamość lubimy sobie wyobrażać jako coś stałego: rdzeń, fundament, „prawdziwego siebie" gdzieś pod spodem. Ja po latach widzę to inaczej. Tożsamość to proces — i to proces, na który system naciska bez przerwy. Często zmienia cię, zanim zdążysz to zauważyć.
Ten tekst to mapa jednego z głównych tematów „Jesteśmy z Tytanu": co z naszym „ja" robią algorytmy, rynek i kryzys — i gdzie w tym wszystkim zostaje miejsce na sprawczość.
Tożsamość w klatce systemu
Budowałem swoją tożsamość warstwami — dosłownie. PoKeFAN na forum, imiona bóstw i paladynów w grach, kolejne nicki, kolejne wersje mnie. Nie były to maski; to były kolejne warstwy tej samej tożsamości. Internet był miejscem, gdzie składałem siebie do kupy.
Problem w tym, że dzisiejszy internet nie jest już tym miejscem. System — algorytmy platform, mechanizmy rynku — dąży do utowarowienia tożsamości. Nawet bunt przeciwko systemowi staje się produktem: generuje zasięgi, zasięgi generują zyski, zyski idą do akcjonariuszy. Znam tę maszynę od środka, bo zawodowo walczę o twoją uwagę.
Algorytmiczne lustro działa. Ludzie naprawdę dowiadują się z TikToka, że mogą mieć ADHD. Ja też dostałem od systemu kawałki prawdy o sobie. Tylko że lustro nie jest darmowe: twoje wybory są statystycznie przewidywalne, a ty jesteś surowcem. Architektury wpływu nie pytają, kim chcesz być — one to projektują.
Tożsamość w obliczu kryzysu
Kryzys — planetarny i osobisty — nie pyta o zgodę. Wymusza redefinicję tego, kim jesteś.
Zmiana poglądów boli fizycznie
Mózg reaguje na kwestionowanie przekonań jak na fizyczne zagrożenie — bo uderza w tożsamość grupową. Dlatego zmiana zdania to „mała śmierć". Przechodziłem ją kilka razy.
Kryzys klimatyczny jako rdzeń
Świadomość katastrofy tworzy egzystencjalny terror — i poczucie obowiązku działania, które staje się centrum tożsamości aktywistycznej. Wiem, bo to było moje centrum.
Wypalasz się z przekonań, nie z pracy
Tożsamość zbudowana na wartościach też się wyczerpuje. To boli podwójnie — bo przekonań zmienić nie chcesz.
Odzyskiwanie sprawczości
Wyjście, jakie znalazłem, nie jest ani heroiczne, ani instagramowalne. Zaczyna się od ucieczki z „ekranowej" wersji sprawczości — w stronę tego, co fizyczne i relacyjne.
Ciało jako terytorium oporu. Zdrowie, dieta, siła mięśniowa — to nie jest lifestyle. Ciało to jedyny system, nad którym mam bezpośrednią kontrolę, i dbanie o nie jest formą politycznej praktyki.
Trwanie zamiast zwycięstwa. Zamiast czekać na zbawcę — na Luke'a Skywalkera, który się nie zjawi — sprawczość realizuje się w budowaniu trwałych, lokalnych struktur. Zapatystowskie caracoles trwają bez zwycięstwa. Wspólnota, która trwa, wygrywa samym trwaniem.
Uważność jako bunt. W świecie, który walczy o każdą sekundę twojej uwagi, bycie tu i teraz — spacer z psem, układanie LEGO, wyłączony telefon — to cichy akt oporu.
Ratunkiem dla tożsamości nie jest cynizm ani ironia — te system trawi bez wysiłku. Jest nim szczerość, uważność i odpowiedzialność za własny ogród: dosłowny (zdrowie) i społeczny (wspólnota).
To jest wycinek. Całość jest w książce.
„Jesteśmy z Tytanu" — darmowa, bez wydawcy, do przeczytania w dwa wieczory. Czytelnia rośnie obok niej; jeśli chcesz, żeby rosła dalej, możesz wesprzeć projekt.