Muszę skończyć pisać
Notatka z ostatniego wieczoru przed złożeniem wniosku o ISBN — o strachu przed skończeniem, psie, ojcu w radiu i głosie, który każe wszystko skasować.
21 lipca 2026, 22:30
Muszę skończyć pisać.
Wtorek wieczór, godzina 22:30. Padam ze zmęczenia na łóżko. Odkąd skończyłem pracę — piszę, cały czas piszę. Dopieszczam książkę, dodaję przecinki, dodaję ostatnią definicję tam, gdzie czytelnik tego potrzebował.
Dziękuję wszystkim, którzy teraz to czytacie. Jesteście wcześniej, niż powinniście być — nie mam jeszcze okładki, a numer ISBN dopiero jutro. Formalnie ta książka jeszcze nie istnieje. A wy już ją macie.
Historia żyje. Każdy kolejny dzień przynosi nowe przeżycia i refleksje. Ale książka to musi być proces skończony. Jutro składam wniosek o ISBN i przestaję pisać.
Muszę odpocząć.
To pomyślałem, tuląc teraz mojego ukochanego psa, zasłuchany w muzyce płynącej z Radia Łódź — akurat, jak co wtorek, ojciec gra drugą godzinę swojego autorskiego programu. Dziś jest o rodzinie.
Mój pies ma ciepłe ciało, miękką sierść, pięknie pachnie. Lubię drapać go po nosie i za uszami. Gdy zwalniam — on domaga się więcej. Jesteśmy ze sobą obecni.
Dotyk sierści ukochanego zwierzęcia.
Dotyk skóry ukochanej osoby.
Śmiech, serdeczność, przyjaźń.
Ta ukochana osoba to moja partnerka. Jest moją muzą do pisania — bez niej nie napisałbym ani jednego zdania tej książki. To ona czytała na głos fragmenty, kiedy sam nie wierzyłem, że są dobre. To ona mówiła „pisz dalej", kiedy chciałem przestać na długo przed dzisiejszym wieczorem.
To wszystko ważne. Mamy wpływ.
Kocham pisać, ale z otwarciem siebie na innych — i z mówieniem tego, co myślę — mam trudność. Wciąż targają mną lęki i wątpliwości.
Pisałem, że będę się bał skończyć tę książkę. Ja w manii pisania nie chcę przestać pisać. Pisząc, odsuwam publikację.
A wciąż jakiś głos mówi mi: usuń tę książkę, nie warto, to nie ma znaczenia i nikomu nie pomoże.
Ten głos to lęk. Jej głos to coś więcej. I jak mówi mój wspaniały zespół w pracy: „bój się i rób". Pójdę za tą radą.
Dzięki, że jesteście.
To jest wycinek. Całość jest w książce.
„Jesteśmy z Tytanu" — darmowa, bez wydawcy, do przeczytania w dwa wieczory. Czytelnia rośnie obok niej; jeśli chcesz, żeby rosła dalej, możesz wesprzeć projekt.